35. Calzone

Ciężko jest mi określić mój ulubiony owoc. Borówki na pewno wliczają się do tego grona, z którego miałabym wybierać...ich smak zawsze kojarzy mi się z latem, czasami dzieciństwa, kiedy prosto z dworu wbiegałam do babcinej kuchni a na stole czekała mnie miseczka owych granatowo - fioletowych kuleczek, z gęstą, swojską śmietanką, oprószonych cukrem.

*pełnoziarniste piernikowe (przyprawa do piernika, cynamon, imbir <3 ) calzone z nadzieniem ricottowo borówkowym*



Na koniec wklejam moje ostatnie uzależnienie, już nie liczę ile razy ten utwór wydobył się z moich głośników na przestrzeni ostatnich dwóch dni.


13 komentarzy:

  1. Calzone jadłam tylko w wersji wytrawnej, ale kiedy widzę Twoje to mam wielką ochotę na słodkie :)
    Ricotta i borówki idealnie do siebie pasują ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to wszytskie owoce lubie z wyjątkiem bananów :D A calzone na słodko pewnie smakuje jak drożdżówka ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wyobrażam sobie smaku calzone na słodko :D Zawsze jadłam je pod postacię wielkeigo pieroga a'la pizza :D Ale trzeba by się keidyś przełamać i sprobować!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nadzienie ricottowo-borówkowe brzmi przepysznie! Ja tam nie potrafię wybrać swoich ulubionych owoców, bo wszystkie uwielbiam :))

    OdpowiedzUsuń
  5. cynamon, przyprawa do piekarnika.. i wszystko sprowadza się do wigilii ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. calzone nadziane na słodko jest nieziemsko pyszne, tez już robiłam w podobnym wydaniu! a borówki jak są słodziutkie i świeżutkie to też bardzo lubię ;) twoje smaki wzbogacone o jesienne aromaty <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Wersja na słodko brzmi jeszcze lepiej niż wytrawna :D Śniadanie wspaniałe :) Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja calzone to tylko wytrawnie jadłam, miłe zaskoczeni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jej!! nigdy czegoś takiego nie jadłam!!!

    nominowałam cię do Liebster Blogger Award i Versatile Blogger Awar.
    Wiecej na http://mysl-odsiewnia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. szkoda, ze w Dominium nie mają takiego calzone na słodko ;) ale i tak ich "pierogi" wymiatają i są o niebo lepsze niż to, co ja nieudolnie próbuję w kuchni wyczyniać :P

    OdpowiedzUsuń